10 powodów, dlaczego po wkroczeniu do świata dram koreańskich nie ma odwrotu
Top 10

10 powodów, dlaczego po wkroczeniu do świata dram koreańskich nie ma odwrotu

Pierwszą koreańską dramę zobaczyłam w wieku osiemnastu lat i byłam zachwycona. Nie spodziewałam się jedynie tego, że tak bardzo wejdę w ten świat i się od niego uzależnię. Teraz nie wyobrażam sobie, by w chwili wytchnienia nie włączyć sobie odcinka dramy i nie przeżywać losów bohaterów. Mogę się przyznać, iż chociaż dalej lubię zachodnie produkcje, to wolę w wolnym czasie poświęcić swój czas na azjatycki serial bądź film niż np. amerykański. W każdym razie stworzyłam ten ranking dziesięciu powodów, by być może kogoś zachęcić do sięgnięcia po koreańską dramę i podyskutować z innymi, czy się zgadzają z moimi przemyśleniami czy też nie.

1. Różnorodność gatunkowa

Wszyscy zachodni widzowie, którzy obcują bądź mieli styczność z koreańską popkulturą powinni przypomnieć sobie początki. Jak dziwne wydawały im się pierwsze produkcje z tego kraju. Jak zaskoczeni byli mnogością wątków i rozwiązań. Sama pamiętam, iż zdumiewał mnie fakt takiego miksu, ale wszystko zafascynowana chłonęłam.

Healer Park Min Young Ji Chang Wook
“Healer”

2. Wszechobecna urokliwość

Niemal na każdym kroku w romantycznych dramach możemy być świadkiem uroczych scen, po których zobaczeniu mam motylki w brzuchu. Wtedy właśnie najbardziej zazdroszczę tym postaciom i chciałabym znaleźć się na ich miejscu. Niestety ostrzegam, że powrót do rzeczywistości jest bolesny.

3. Długość odcinków i sezonu

W Korei Południowej seriale zazwyczaj trwają jedną godzinę, ewentualnie nieco ponad. Nie biorę pod uwagę web dram, które często są zdecydowanie krótsze. Dodatkowo produkcja kończy się raczej po jednym sezonie, który ma szesnaście bądź nieco więcej epizodów. Od tego też są wyjątki (dramy weekendowe). Dla mnie to idealny format. Serial raczej mi się wtedy nie nudzi i ciągle przykuwa moje zainteresowanie.

4. Edukacyjny walor

Dzięki oglądaniu k-dram czuję się mądrzejsza. Serio. Uczę się nowego języka, poznaję inną kulturę, jej społeczeństwo, zwyczaje, historię. Wszystko to przyswajam mimowolnie, nie sięgając do encyklopedii, ani periodyków naukowych. Dzięki otaczaniu się tą popkulturą, w razie wizyty w tym kraju myślę, iż bym sobie poradziła i nie popełniła większych gaf.

5. Powolny rozwój romantycznych relacji postaci

W serialach amerykańskich i europejskich, z którymi miałam wcześniej styczność, relacja romantyczna przebiegała zazwyczaj tak, iż bohaterowie się poznawali po czym od razu przechodzili do intymnych relacji. Nie zrozumcie mnie źle, jestem świadoma, iż w rzeczywistości również tak bywa, ale zaczęło denerwować mnie to, że zapominano o budowie związku. W koreańskich dramach urzekła mnie romantyczność, to jak ważny dla postaci jest pojedynczy gest, słowo. Uwielbiam uczucie czekania na pierwszy pocałunek, początku umawiania się, obserwowania rozwoju relacji.

6. Bromance i Sismance

W k-dramach oprócz relacji romantycznych mamy do czynienia ze świetnymi relacjami przyjacielskimi pomiędzy mężczyznami, czyli bromance lub kobietami – sismance. Twórcy umieją doskonale pokazać, co jest kwintesencją takiej więzi. Poleganie na sobie w każdej sytuacji, nieuleganie uprzedzeniom, bezinteresowność – moglibyśmy długo wymieniać, czego najbardziej szukamy u drugiego człowieka. To wszystko znajdziemy w koreańskich produkcjach. Niektóre takie relacje poruszyły mnie bardziej niż związki romantyczne.

7. To, iż w jednej chwili śmieję się na cały głos jak kompletna wariatka, a w drugiej zalewam się łzami, jakby spotkała mnie największa tragedia w życiu

Dramy są bardzo angażujące emocjonalnie. Pewnie nie każdy tak ma, ale istoty ludzkie, które cechuje zmienność nastroju, zbytnia wrażliwość i uczuciowość, bardzo przeżywają losy swoich ulubionych bohaterów, tak jakby to byli ich znajomi bądź przyjaciele. Dla takich osób nie ma ratunku. Jeśli już weszły w świat koreańskich produkcji, to pewnie zostaną w nim przez bardzo długi czas.

Park Shin Hye cry
Park Shin Hye

8. Uzależniające soundtracki

W moim przypadku, na początku oglądania przeze mnie dram, muzyka wydawała mi się egzotyczna. Było to prawdopodobnie spowodowane tym, iż nie byłam w ogóle osłuchana z językiem. W każdym bądź razie uważałam, że osty puszczane są zdecydowanie zbyt często i czasem mnie to nawet irytowało. Powoli jednak zaczęłam przyzwyczajać się do takiego stanu rzeczy i teraz nie wyobrażam sobie serialu bez koreańskiej muzyki. Oczywiście to nie znaczy, że każda piosenka ląduje od razu na mojej playliście. Przyznaję jednak, że znalazłam wiele perełek, które uwielbiam słuchać i robię to bardzo często. Myślę, iż każdy wypatrzy tam coś dla siebie, bo chociaż najbardziej popularny jest k-pop, to nie znaczy, że Koreańczycy nie tworzą innej muzyki.

10 powodów, dlaczego po wkroczeniu do świata dram koreańskich nie ma odwrotu

9. To, że sprawią, iż staniesz się głodny

Ten powód może wydawać się dziwny dla osób, które nigdy nie miały styczności z koreańską dramą. Nie umieściłam go jednak przypadkowo. Duża część osób zajada się czymś podczas oglądania serialu bądź filmu. Gdybyś jednak tego nie robił, a kochasz jeść, to nie ma szans, że nie zrobisz się głodny podczas seansu k-dramy. W większości z nich jest mnóstwo scen, w których bohaterowie gdzieś się stołują lub przygotowują posiłek w domu. Nawet jeżeli produkcja nie opowiada o prowadzeniu restauracji, to nadal masz duże szanse, iż trafisz na taką, która skutecznie pobudzi twój apetyt.

10. Koreańskie dramy są dla wszystkich!

Jesteś romantykiem, uwielbiasz oglądać sentymentalne sceny, płakać nad losem bohaterów i przeżywać z nimi ich niespełnioną miłość – to dla ciebie idealny będzie melodramat. Kochasz rozwiązywać zagadki, widziałeś wszystkie sezony Sherlocka, masz analityczny umysł – myślę, iż spodobają ci się koreańskie kryminały, które potrafią być bardzo mroczne, interesujące, ale mające swój pomysł na siebie, nieco odmienny od zachodnich produkcji. Najchętniej przeniósłbyś się
w przeszłość, twoje zainteresowanie wzbudza historia, chciałbyś/chciałabyś być wojownikiem, damą dworu czy też uczonym i spotkać miłość swojego życia – sageuki, czyli koreańskie historyki cię zachwycą. Mogłabym tak wymieniać jeszcze bardzo długo, ale nie ma sensu. Chodzi mi o to, że każdy może znaleźć coś dla siebie. Niezależnie od płci, wykształcenia, pochodzenia itp.

IU
IU

Zapraszam do komentowania i dawania przykładów, jakie są waszym zdaniem powody, dlaczego po wkroczeniu do świata dram koreańskich nie ma odwrotu.

3 komentarze

  • MIDAMI 미다미 (@AleksandraSze14)

    Muszę się z tym naprawdę zgodzić, jak obejrzałam swoją pierwszą dramę i później chciałam obejrzeć coś nowego, nie potrafiłam tego porzucić. Myślałam, że obejrzę sobie jakąś jedną dramę na miesiąc, czy nawet na 4, ale tak nie jest. Od 2016 do teraz dramy oglądam praktycznie codziennie, są oczywiście dni,w których nie mam czasu, ale zaraz to wszystko nadrabiam w najbliższy wolny dzień. Tak jak napisałaś soundtracki robią swoje, kiedyś było mi dziwnie słuchać kawałek jakiejś muzyki w dramie, a teraz mogłabym tego słuchać cały czas, moim zdaniem dodaję to pewnego klimatu do dramy. Świetny artykuł! ♥

Hej! Miło mi was powitać na moim blogu. Dopiero zaczynam, ale z przyjemnością podyskutuję z wami na przeróżne tematy.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

%d bloggers like this: